KARA NIE DZIAŁA ODSTRASZAJĄCO

Za każdym razem, kiedy zostali złapani, byli odsyłani do więzienia z coraz dłuższymi wyrokami. Nie wywołuje to w nich uczuciach wstydu, gdyż nie mają poczucia wyrządzenia komuś krzywdy ani chęci zadowalania innych. Kara w ich przypadku jest nieskuteczna; stają się jeszcze bardziej zatwardziali. Cały ten opis socjopatii ma na celu uwypuklenie jednego, prostego faktu: kara nie ma dobrego wpływu na dorosłego lub dziecko, jeśli nie czuje się ono kochane. Kara nie działa odstraszająco. Jest skuteczna tylko w przypadku ludzi, którzy byli kochani, ponieważ reprezentuje czasową utratę aprobaty i miłości, co jest odczuwane jako chłód i nieszczęście.Jeśli rodzice kochają swoje dzieci, to wywołują w nich miłość do siebie, co sprawia, że jako dorośli chcą być podobni do rodziców i — przez większość czasu — chcą zadowalać rodziców. Jest to naprawdę główne narzędzie pozo­stawione rodzicom do kontroli i motywacji dzieci. 

KRADZIEŻ

Na ogół przełożeni mniej się interesują swoimi podwładnymi jako indywidualnościami. Dlatego socjopaci stale i od nowa są w kłopotach. Pytałem na przykład: „Jenkins, dlaczego nie poszliście na to wzgórze?” A on odpowiadał z ogrom­nym oburzeniem: „prosiłem o zgodę na wyjście, a oni mnie nie puścili”. Większość niepoprawnych przestępców w życiu cywilnym jest socjopatami. Ci, którzy popełniają drobne przestępstwa, np. „pożyczają” cudze samochody, byli zwykle zaniedbywani w dzieciństwie. Chcieli mieć własne rzeczy i pienią­dze. Ponieważ jednak nie wiedzieli, jak je zdobyć — kradli.Ci, którzy popełniają czyny gwałtowne, poza zaniedbaniem byli zwykle trak­towani okrutnie jako dzieci. 

LEPSZY PRACOWNIK NIŻ UCZEŃ

Socjopaci są jednak nie lepszymi pracownikami niż uczniami. Chcą tylko zarabiać dużo pieniędzy, praca w rzeczywistości niewiele ich interesuje, nie mają bodźca, aby zadowalać przełożonych. Nie są więc dobrymi pracownikami. Bywają szybko wyrzucani lub porzucają pracę zanim zostaną wyrzuceni. Mają różne usprawiedliwienia: „przełożony ciągle się mnie czepiał”, „nie płacili mi godziwie za moją pracę”. Socjopacie rzadko udaje się utrzymać pracę dłużej niż kilka tygodni. Armia, marynarka lub siły powietrzne są jeszcze mniej odpowiednimi miej­scami dla socjopatów niż zajęcia cywilne. Regulaminy są jeszcze bardziej arbi­tralne i surowsze, np. nie wolno opuścić jednostki bez zezwolenia. 

PORZUCANIE DOMÓW

W wieku 14 lub 15 lat często męczy ich chodzenie do szkoły, wstydzą się uczęszczania do jednej klasy z młodszymi dziećmi i na dobre porzucają szkoły. Interesowały mnie historie, które moi podopieczni opowiadali na temat po­rzucenia domów. Najczęściej odbywało się to w następujący sposób: ojciec kazał synowi wykonać jakąś pracę. Syn — załóżmy 16-letni — był na tyle duży, że odważał się odmówić. Ojciec nalegał, a syn odmawiał. Ojciec zaciskał pięści i próbował uderzyć syna, który okazywał się szybszy, i zwalał ojca z nóg, zanim całkowicie zdał sobie sprawę z tego, co zrobił. Następnie uświadamiał sobie, że pozostanie w domu nie przyniesie nic dobrego, uciekał więc do najbliższego miasta i zaczynał szukać pracy.

NIEKOCHANE DZIECI

Charakterystyczne, że takie niekochane dzieci słabo radziły sobie w szkole. Nie miały żadnego bodźca, aby zadowolić nauczycieli lub z nimi współdziałać. (Dzieci kochane, które zaczynają od sprawiania przyjemności rodzicom, auto­matycznie rozszerzają to na nauczycieli i inne osoby z otoczenia). Co więcej, te dzieci nie były zainteresowane w chodzeniu do szkoły, gdyż zazwyczaj to właśnie kochający rodzice wszczepiają swoim dzieciom poglądy i zasady oraz napełniają je treścią. Niekochane dzieci w wieku szkolnym wiele czasu spędzają na wagarach, popisywaniu się przed kolegami z klasy lub oczekiwaniu w pokoju nauczyciel­skim na ukaranie. Średnio są one kilka lat opóźnione w nauce. 

ZANIEDBYWANIE W RODZINIE

Ponieważ wszyscy mieli na sumieniu świeże wykroczenia, trzymano ich na oddziale szpitala przez kilka tygodni potrzebnych do skompletowania orzeczeń psychiatrycznych i wysłania dokumentów do Waszyngtonu. W większości przy­padków dawało się ustalić, mimo skąpych informacji z dzieciństwa, jak doszło do wypaczenia charakterów tych socjopatów. Po prostu od najmłodszych lat byli niekochani. Nigdy nie czuli, że naprawdę mają rodziców. Nigdy więc nie wykształciło się w nich poczucie odpowiedzialności w stosunku do rodziców lub innych osób. Wspólną historią było porzucenie rodziny przez ojców, konie­czność podjęcia pracy zawodowej przez matki, które pozostawiały opiekę nad dziećmi innym kobietom, a te z kolei poświęcały im niewiele uwagi i uczuć. Bywało, że matka umierała, a ojciec oddawał je obcym. Niektórych moich chorych zaniedbywano w ich własnych rodzinach.

GŁÓWNYM CZYNNIKIEM JEST MIŁOŚĆ

Większość mojej służby w marynarce podczas II wojny spędziłem jako psychiatra opiekujący się takimi chorymi, których później nazwano psycho­patami. (Teraz nazywa się ich socjopatami). Były to jednostki nieodpowiedzial­ne, wymagające oraz impulsywne, które nigdy niczego nie wyniosły ze swoich doświadczeń. W marynarce ani nie pilnowali swoich obowiązków, ani nie przestrzegali regulaminów. Często przedłużali przepustki lub wychodzili z jed­nostki bez przepustek. Kary nie dawały pożądanego skutku. Po wielokrotnych karach o wzrastającej surowości stało się jasne, że marynarka nigdy nie będzie miała z tych ludzi żadnego pożytku, że zawsze będą tylko kłopotem. W końcu zwalniano ich z wojska w sposób daleki od honorowego.

ZŁY WPŁYW NA NIEKTÓRE DZIECI

Miliony rodziców w domu bywa nudystami i najprawdopodobniej wiele dzieci nie ponosi żadnych szkód z tego powodu, w przeciwnym bowiem razie słyszelibyśmy o tym w szpitalach dziecięcych. Twierdzę jednak, że me wolno mi tak całkowicie lekceważyć terapeutów, którzy twierdzą, że nagość rodzicow może źle wpływać na niektóre dzieci.Gdybym był ojcem lub matką małych dzieci i z natury byłbym skromny, to nie zmieniałbym się. Jeśli wolałbym być nagi, to w imię dobra dziecka postarał­bym się zmienić moje zwyczaje, jeśli zauważyłbym, że widok mojego nagiego ciała działa pobudzająco na dziecko, że jest ono nim nadmiernie zainteresowa­ne lub niespokojne. W takim przypadku zawsze bym się w cos ubierał.

NAGOŚĆ RODZICÓW

Rodzice powinni zdawać sobie sprawę z ukrytych intencji chodzenia nago. Większość z nas ma skłonność do pokazywania ciała, ubranego łub nagiego, jeśli jest ono młode i atrakcyjne. U ekshibicjonisty ta skłonność jest wyolb­rzymiona. Ekshibicjonistyczny rodzic, nie zdając sobie nawet z tego sprawy, może używać ciała do epatowania dzieci, a także innych dorosłych. U innego rodzica nie zauważy się ani śladu takich ekshibicjonistycznych ciągot. W obu przypadkach skutek widoku nagości rodziców będzie odmienny.  Nagość rodziców może nie tylko pobudzać dziecko płci przeciwnej, lecz także antagonizować dziecko tej samej płci. Na przykład jeden z moich synów w wieku 4 lat nabrał zwyczaju „golenia” się (maszynką do golenia bez żyletki), kiedy ja sam goliłem się nago w łazience. Po kilku tygodniach usiłował poł żartem, pół serio — schwycić moje genitalia. Wtedy zdałem sobie sprawę, ze moja nagość niepokoi syna, ponieważ wzbudziłem w nim uczucie rywalizacji. Od tego czasu do golenia wkładałem slipki. 

KWESTIA PRZYZWYCZAJENIA

Jeśli już mówię o seksualnym zainteresowaniu i kontakcie rodziców z dziećmi, chciałbym wspomnieć o coraz większej liczbie ludzi, którzy są nudystami, tj. w obecności dzieci nie okrywają swojej nagości. Czy to dobre, czy niepokojące? Oczywiście wszystko jest kwestią przyzwyczajenia. Rodzaj ubrań nakłada­nych przez różne społeczności znacznie się różni — od arabskiego welonu na twarz — do minimalnych kostiumów kąpielowych w wielu krajach zachodnich. Zdrowy rozsądek powiada, że okrycie ciała od stóp do głów nie eliminuje podniecenia na widok osoby płci przeciwnej, a nagość w społeczności, w której wszyscy jej członkowie są nadzy, nikogo nie będzie ekscytowała.