//////

KARA NIE DZIAŁA ODSTRASZAJĄCO

Za każdym razem, kiedy zostali złapani, byli odsyłani do więzienia z coraz dłuższymi wyrokami. Nie wywołuje to w nich uczuciach wstydu, gdyż nie mają poczucia wyrządzenia komuś krzywdy ani chęci zadowalania innych. Kara w ich przypadku jest nieskuteczna; stają się jeszcze bardziej zatwardziali. Cały ten opis socjopatii ma na celu uwypuklenie jednego, prostego faktu: kara nie ma dobrego wpływu na dorosłego lub dziecko, jeśli nie czuje się ono kochane. Kara nie działa odstraszająco. Jest skuteczna tylko w przypadku ludzi, którzy byli kochani, ponieważ reprezentuje czasową utratę aprobaty i miłości, co jest odczuwane jako chłód i nieszczęście.Jeśli rodzice kochają swoje dzieci, to wywołują w nich miłość do siebie, co sprawia, że jako dorośli chcą być podobni do rodziców i — przez większość czasu — chcą zadowalać rodziców. Jest to naprawdę główne narzędzie pozo­stawione rodzicom do kontroli i motywacji dzieci. 

LEPSZY PRACOWNIK NIŻ UCZEŃ

Socjopaci są jednak nie lepszymi pracownikami niż uczniami. Chcą tylko zarabiać dużo pieniędzy, praca w rzeczywistości niewiele ich interesuje, nie mają bodźca, aby zadowalać przełożonych. Nie są więc dobrymi pracownikami. Bywają szybko wyrzucani lub porzucają pracę zanim zostaną wyrzuceni. Mają różne usprawiedliwienia: „przełożony ciągle się mnie czepiał”, „nie płacili mi godziwie za moją pracę”. Socjopacie rzadko udaje się utrzymać pracę dłużej niż kilka tygodni. Armia, marynarka lub siły powietrzne są jeszcze mniej odpowiednimi miej­scami dla socjopatów niż zajęcia cywilne. Regulaminy są jeszcze bardziej arbi­tralne i surowsze, np. nie wolno opuścić jednostki bez zezwolenia. 

GDZIE KRYJE SIĘ NIEBEZPIECZEŃSTWO?

Gdzie kryje się niebezpieczeństwo? Jeśli spanie z rodzicami stanie się nawy­kiem, to może doprowadzić do bardzo silnej więzi, z której dziecku będzie później trudno się uwolnić, kiedy nadejdzie czas zakochania się w równolatku. Spotkałem się ostatnio z opinią, że dla małego dziecka korzystne jest wdra­pywanie się do łóżka rodziców rano (zwłaszcza w sobotę i niedzielę) na chwilę czułego pobycia razem. Nasza kultura, znajdująca się pod wpływem anglosa­skim, zahamowała jednak objawianie uczuć między ludźmi. Moi synowie zbli­żali się do mnie dopiero jako dorośli, których do tego zachęciłem. Wielu rodziców może zżymać się na myśl, że dzieci znajdą się z nimi w łóżku nawet na krótko, gdyż będą obawiać się pobudzenia seksualnego zarówno dzieci, jak i ich samych. 

SPANIE DZIECKA Z RODZICAMI

Nawet przed ukazaniem się książki pani Thavenin, wiele rodzin amerykańs­kich skłaniało się w kierunku wspólnego łóżka w ramach ruchu powrotu do natury w latach 60. i 70. Czy jest to coś złego? Terapeuci dziecięcy stwierdzają, że wspólne spanie z rodzicami nadmiernie pobudza niektóre dzieci seksualnie. Inne, które tylko śpią w jednym pokoju z rodzicami, dręczy widok lub odgłosy stosunku płcio­wego, który na dzieciach robi wrażenie przemocy. Prawdą jest także, że dziec­ko, zwłaszcza takie, które boi się spać samo, przyzwyczaja się do spania z rodzicami, którzy później mają ogromne trudności z odzwyczajeniem go od tego. Znam kilkoro 12-latków ciągle śpiących z rodzicami.

SZUKANIE RADY W PORADNIACH

Szukanie rady w poradniach wychowawczych lub poradniach zdrowia ro­dzinnego dla dzieci cierpiących na strachy nocne (lub podobne problemy) nigdy nie jest błędem i zawsze bywa pomocne. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że jest szczególnie przydatne wtedy, gdy dziecko jest bojaźliwe i nieśmiałe pod różnymi względami, wykazuje inne objawy napięcia, np. jąka się i moczy w nocy, oraz jest nieprzystosowane społecznie. Można jednak zaniechać szuka­nia porady w przypadku dziecka, które cierpi na lęki nocne lub miewa kosz­marne sny, jeśli dobrze radzi sobie w szkole, nawiązuje łatwo kontakty z rówie­śnikami i nie sprawia kłopotów wychowawczych. Należy sprawdzić, czy w mia­rę rośnięcia i dojrzewania te obawy mijają.

PROGRAMY OGLĄDANE WIECZOREM

Jednym z nich są brutalne programy telewizyjne, zwłaszcza oglądane wieczo­rem. Wierzę, że brutalność i sceny przemocy w tych programach są złe dla dzieci niezależnie od tego czy się boją, czy nie. Jest jeszcze dodatkowy, bardzo mocny argument przemawiający za zakazaniem oglądania tego rodzaju pro­gramów dzieciom, zwłaszcza już cierpiącym na lęk przed spaniem. (Jest to interesująca cecha ludzkiego charakteru, że wiele dzieci, a także dorosłych, których brutalne programy przygnębiają, domaga się ich oglądapia). Trzeba zabronić także czytania brutalnych książek. Wieczorne „bitwy” z ojcem łatwo podniecają małe dzieci, choć je uwielbiają.

STRACH PRZED CIEMNOŚCIĄ

Nie chcę sprawiać wrażenia, że jedynym powodem wchodzenia do łozka rodziców w nocy jest chęć ich rozdzielenia. Dzieci mogą się budzić z powodu koszmarnych snów i traktować łóżko rodziców jako miejsce, w którym znajdą bezpieczeństwo i spokój. Trzecim rodzajem kłopotów, o którym chciałbym wspomnieć, jest nie­chęć dziecka (powiedzmy chłopca) do położenia się do łóżka ze strachu przed ciemnościami. Mówiąc dokładniej, mały może się bać, że pod jego łóżeczkiem jest lew lub kidnaper, który wejdzie przez okno, lub tego, że cień na ścianie jest jakimś potworem, który się na niego rzuci. Takie obawy są częste w 5. i 6. roku życia. Zwykle mają związek z rywalizacją dziecka z rodzicami i obawą przed odrzuceniem.

TŁUMACZENIE DZIECKU

Rodzice nie muszą być ani brutalni, ani źli. Można to powiedzieć tonem zwykłej rozmowy. Pomaga wtedy, kiedy dziecko w tym wieku domaga się pozostawiania drzwi rodzicielskiej sypialni otwartych przez całą noc, nie chce, aby rodzice się całowali łub ze sobą rozmawiali. Rodzice powinni być wtedy dokładniejsi i wyjaśnić córeczce, że chce zagarnąć tatusia na wyłączność (lub chłopczykowi, że chce mięć mamę tylko dla siebie), co sprawia, że jest zła wtedy, gdy tatuś rozmawia z mamą (całuje ją czy kładzie się do łóżka). Należy powiedzieć dziecku, że rodzice się kochają i czasami chcą się tak zachowywać. Kochają także swoje dziecko, chcą z nim rozmawiać i czasami też je całować. Dorosłym może się to wydać zbyt oczywiste. Może to jednak pomóc i uspokoić małe dziecko torturowane ślepą zazdrością, której nie rozumie.

 

INSTYNKT POSIADANIA

Kiedy mała dziewczynka śledzi każdy krok rodziców przez cały wieczór co domaga się, aby na noc zostawiali otwarte drzwi łączące jej pokój z ich sypialnią lub zaczyna wdrapywać się do ich łóżka, może podświadomie chcieć trzymać rodziców z dala od siebie — fizycznie, a także figuratywnie. Czy jednak dzieci 3-, 4- lub 5-letnie naprawdę wiedzą, co dzieje się między matką a ojcem? Niektórym powiedziano, innym nie. Jednak wszystkie mają wystarczająco wiele instynktu posiadania, o niewiadomej sile, aby choć w ja­kimś sensie stanąć między rodzicami. Chęć ta przeradza się w działanie tylko w niektórych przypadkach, zależnie od okoliczności. 

Rodzina musi przetrwać

Od zarania dziejów rodzina była podstawową jednostką dla człowieka. Jej powstanie było naturalną konsekwencją podziału naturalnego. Nawet zwierzęta kochają swoje dzieci, a to uzasadnia, dlaczego natura jest takim niesamowitym tworem. Narodziny oraz spędzanie czasu z bliskimi, którzy kochają człowieka jest wrażeniem naprawdę nieporównywalnym do niczego innego. Tego uczucia bezpieczeństwa po prostu nie da się zastąpić. W rodzinie jest zawarta zawsze ogromna siła, a historia pokazuje, że ta jednostka potrafi przetrwać nawet największe huragany. Ludzie, którzy się kochają są po prostu zawsze ze sobą, niezależnie od tego ile kilometrów dzieli ich od siebie. Rodzina musi być zawsze razem. Takie zależności panują już w cywilizacji od niepamiętnych czasów. Rodzinę zawsze szanowano, nawet w czasach wojen i wielkich kataklizmów. Osoby sobie bliskie zawsze będą sobie pomagać, a ten kto nie ufa swojej rodzinie musi być naprawdę nieszczęśliwym człowiekiem. Dlaczego zatem rodzina jako taka musi przetrwać? Od tego zależy rozwój ludzkości. Rodzina jest najprawdopodobniej najważniejszym wynalazkiem cywilizacyjnym, który pozwolił nam wznieść się na szczyty rozwoju. Bez bezpieczeństwa jakie zapewniają bliscy nie da się po prostu myśleć o swojej przyszłości.

KRADZIEŻ

Na ogół przełożeni mniej się interesują swoimi podwładnymi jako indywidualnościami. Dlatego socjopaci stale i od nowa są w kłopotach. Pytałem na przykład: „Jenkins, dlaczego nie poszliście na to wzgórze?” A on odpowiadał z ogrom­nym oburzeniem: „prosiłem o zgodę na wyjście, a oni mnie nie puścili”. Większość niepoprawnych przestępców w życiu cywilnym jest socjopatami. Ci, którzy popełniają drobne przestępstwa, np. „pożyczają” cudze samochody, byli zwykle zaniedbywani w dzieciństwie. Chcieli mieć własne rzeczy i pienią­dze. Ponieważ jednak nie wiedzieli, jak je zdobyć — kradli.Ci, którzy popełniają czyny gwałtowne, poza zaniedbaniem byli zwykle trak­towani okrutnie jako dzieci. 

PORZUCANIE DOMÓW

W wieku 14 lub 15 lat często męczy ich chodzenie do szkoły, wstydzą się uczęszczania do jednej klasy z młodszymi dziećmi i na dobre porzucają szkoły. Interesowały mnie historie, które moi podopieczni opowiadali na temat po­rzucenia domów. Najczęściej odbywało się to w następujący sposób: ojciec kazał synowi wykonać jakąś pracę. Syn — załóżmy 16-letni — był na tyle duży, że odważał się odmówić. Ojciec nalegał, a syn odmawiał. Ojciec zaciskał pięści i próbował uderzyć syna, który okazywał się szybszy, i zwalał ojca z nóg, zanim całkowicie zdał sobie sprawę z tego, co zrobił. Następnie uświadamiał sobie, że pozostanie w domu nie przyniesie nic dobrego, uciekał więc do najbliższego miasta i zaczynał szukać pracy.

NIEKOCHANE DZIECI

Charakterystyczne, że takie niekochane dzieci słabo radziły sobie w szkole. Nie miały żadnego bodźca, aby zadowolić nauczycieli lub z nimi współdziałać. (Dzieci kochane, które zaczynają od sprawiania przyjemności rodzicom, auto­matycznie rozszerzają to na nauczycieli i inne osoby z otoczenia). Co więcej, te dzieci nie były zainteresowane w chodzeniu do szkoły, gdyż zazwyczaj to właśnie kochający rodzice wszczepiają swoim dzieciom poglądy i zasady oraz napełniają je treścią. Niekochane dzieci w wieku szkolnym wiele czasu spędzają na wagarach, popisywaniu się przed kolegami z klasy lub oczekiwaniu w pokoju nauczyciel­skim na ukaranie. Średnio są one kilka lat opóźnione w nauce. 

ZANIEDBYWANIE W RODZINIE

Ponieważ wszyscy mieli na sumieniu świeże wykroczenia, trzymano ich na oddziale szpitala przez kilka tygodni potrzebnych do skompletowania orzeczeń psychiatrycznych i wysłania dokumentów do Waszyngtonu. W większości przy­padków dawało się ustalić, mimo skąpych informacji z dzieciństwa, jak doszło do wypaczenia charakterów tych socjopatów. Po prostu od najmłodszych lat byli niekochani. Nigdy nie czuli, że naprawdę mają rodziców. Nigdy więc nie wykształciło się w nich poczucie odpowiedzialności w stosunku do rodziców lub innych osób. Wspólną historią było porzucenie rodziny przez ojców, konie­czność podjęcia pracy zawodowej przez matki, które pozostawiały opiekę nad dziećmi innym kobietom, a te z kolei poświęcały im niewiele uwagi i uczuć. Bywało, że matka umierała, a ojciec oddawał je obcym. Niektórych moich chorych zaniedbywano w ich własnych rodzinach.

GŁÓWNYM CZYNNIKIEM JEST MIŁOŚĆ

Większość mojej służby w marynarce podczas II wojny spędziłem jako psychiatra opiekujący się takimi chorymi, których później nazwano psycho­patami. (Teraz nazywa się ich socjopatami). Były to jednostki nieodpowiedzial­ne, wymagające oraz impulsywne, które nigdy niczego nie wyniosły ze swoich doświadczeń. W marynarce ani nie pilnowali swoich obowiązków, ani nie przestrzegali regulaminów. Często przedłużali przepustki lub wychodzili z jed­nostki bez przepustek. Kary nie dawały pożądanego skutku. Po wielokrotnych karach o wzrastającej surowości stało się jasne, że marynarka nigdy nie będzie miała z tych ludzi żadnego pożytku, że zawsze będą tylko kłopotem. W końcu zwalniano ich z wojska w sposób daleki od honorowego.

ZŁY WPŁYW NA NIEKTÓRE DZIECI

Miliony rodziców w domu bywa nudystami i najprawdopodobniej wiele dzieci nie ponosi żadnych szkód z tego powodu, w przeciwnym bowiem razie słyszelibyśmy o tym w szpitalach dziecięcych. Twierdzę jednak, że me wolno mi tak całkowicie lekceważyć terapeutów, którzy twierdzą, że nagość rodzicow może źle wpływać na niektóre dzieci.Gdybym był ojcem lub matką małych dzieci i z natury byłbym skromny, to nie zmieniałbym się. Jeśli wolałbym być nagi, to w imię dobra dziecka postarał­bym się zmienić moje zwyczaje, jeśli zauważyłbym, że widok mojego nagiego ciała działa pobudzająco na dziecko, że jest ono nim nadmiernie zainteresowa­ne lub niespokojne. W takim przypadku zawsze bym się w cos ubierał.

NAGOŚĆ RODZICÓW

Rodzice powinni zdawać sobie sprawę z ukrytych intencji chodzenia nago. Większość z nas ma skłonność do pokazywania ciała, ubranego łub nagiego, jeśli jest ono młode i atrakcyjne. U ekshibicjonisty ta skłonność jest wyolb­rzymiona. Ekshibicjonistyczny rodzic, nie zdając sobie nawet z tego sprawy, może używać ciała do epatowania dzieci, a także innych dorosłych. U innego rodzica nie zauważy się ani śladu takich ekshibicjonistycznych ciągot. W obu przypadkach skutek widoku nagości rodziców będzie odmienny.  Nagość rodziców może nie tylko pobudzać dziecko płci przeciwnej, lecz także antagonizować dziecko tej samej płci. Na przykład jeden z moich synów w wieku 4 lat nabrał zwyczaju „golenia” się (maszynką do golenia bez żyletki), kiedy ja sam goliłem się nago w łazience. Po kilku tygodniach usiłował poł żartem, pół serio — schwycić moje genitalia. Wtedy zdałem sobie sprawę, ze moja nagość niepokoi syna, ponieważ wzbudziłem w nim uczucie rywalizacji. Od tego czasu do golenia wkładałem slipki. 

KWESTIA PRZYZWYCZAJENIA

Jeśli już mówię o seksualnym zainteresowaniu i kontakcie rodziców z dziećmi, chciałbym wspomnieć o coraz większej liczbie ludzi, którzy są nudystami, tj. w obecności dzieci nie okrywają swojej nagości. Czy to dobre, czy niepokojące? Oczywiście wszystko jest kwestią przyzwyczajenia. Rodzaj ubrań nakłada­nych przez różne społeczności znacznie się różni — od arabskiego welonu na twarz — do minimalnych kostiumów kąpielowych w wielu krajach zachodnich. Zdrowy rozsądek powiada, że okrycie ciała od stóp do głów nie eliminuje podniecenia na widok osoby płci przeciwnej, a nagość w społeczności, w której wszyscy jej członkowie są nadzy, nikogo nie będzie ekscytowała.